Forex to określenie rynku, na którym handluje się walutami. Po prostu-można na nim kupić dowolną walutę albo dowolną walutę sprzedać. I to często na kredyt w ramach transakcji terminowych. Elektronizacja obrotu na rynku forex-a więc dostęp do handlu 24 godziny na dobę poprzez elektroniczne transakcje handlowe sprawiły, że na rynku walutowym zaczęło grać coraz więcej amatorów szukając w ten sposób szybkiego źródła zysków. Czasami na kredyty, których za dużo się zaciągnęło. Tak jak pewien pan…
Rzeczywiście na rynku forex można dużo zarobić albo dużo stracić. Tak jak wszędzie można powiedzieć. Z tym, że handel na rynku walutowym ma to do siebie, że sytuacja tutaj zmienia się bardzo szybko – czasami z sekundy na sekundę więc potencjał strat i zysków jest bardzo wysoki. A do tego dochodzą jeszcze instrumenty pochodne czyli tzw. forwardy czy opcje dzięki którym za niewielkie pieniądze (tzw. depozyt) można grać dużymi sumami. Tak po prostu trochę na kredyt. Niebezpieczeństwo strat jest więc tak samo wysokie ja ewentualna nagroda.
Niestety niektórzy, szczególnie ci którzy grają na rynku forex samodzielnie zapominają o tych mechanizmach. Przytoczę tu historię pewnego pana, który popadł w pętlę zadłużenia. Po prostu nabrał za dużo kredytów gotówkowych w bankach, do tego doszło zadłużenie na karcie kredytowej oraz kredyt na zakup działki. No, ale jego zarobki na początku spokojnie umożliwiały bankom udzielenie kredytów o takiej wartości (łącznie 800 tys. zł z ratą ok. 10 tys. zł miesięcznie). Pan zarabiał sporo… No ale pan miał żyłkę to hazardu (o tej „żyłce” dowiedział się oczywiście po fakcie kiedy jego długi urosły zbyt mocno) i na nieszczęście dla niego trafił na informacje o rynku forex. Czytając artykuł na ten temat przyswajał niestety tylko te dobre informacje. Np. iż można zarobić na handlu walutą nawet 10 tys. zł w jedną minutę. Do tego wkładając tylko 1000 zł. A to wszystko dzięki handlu walutą na platformie transakcyjnej. A więc nie żadne ruletki, kasyna etc. Po prostu handel i handel.
No i zaczęło się. Obsługa na rynku forex jest prosta-kupuję albo dolary, fundy, złotówki albo je sprzedaję i tak w kółko. I do tego można jeszcze się lewarować (czyli dla naszego pana oznaczało to po prostu branie kolejnych kredytów). W takiej historii najpierw się zarabia a później traci. Nie było i tym przypadku wyjątki. Najpierw były zyski rzędu kilku tysięcy tygodniowo. Wszystko się udawało. Obstawiał wzrost wartości dolara-wygrywał. Później go sprzedawał i kupował złotówki kiedy liczył na ich wzrost. Raty kredytów, które posiadał spłacały się w bankach same. Do czasu…
Passa skończyła się już po 2 miesiącach, ale jak to nieodpowiedzialni ludzie – próbował dalej. I zaciągał coraz więcej kredytu-doszło do tego, że zdążył jeszcze w kilku bankach wziąć kredyt gotówkowy. W sumie na 45 tys. zł. I później wszystko się posypało. Straty na rynku forex, zaniedbanie w pracy (śledzenie kursów wciąga jak gra w pokera) i banki na karku. To się nazywa pętla zadłużenia zlewarowana dzięki rynkowi forex. Nie życzę nikomu.
Dlatego ten wpis. Ale nie żeby w ogóle nie korzystać z rynku walutowego i platform transakcyjnych. Tylko najlepiej robić to z pomocą doświadczonych doradców.
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.